Logo muzeum Stutthof w Sztutowie
Plan obozu Stutthof Plan obozu Stutthof

Aktualności

15/10

Pro Memoria

Ze smutkiem zawiadamiamy, że zmarł Chaim Kozienicki, były więzień obozów Auschwitz i Stutthof. Przez lata wspierał Muzeum radą i brał udział w wielu naszych działaniach. Uczestniczył w spotkaniach z młodzieżą i gośćmi Muzeum, a jego wspomnienia zostały opublikowane w wydawnictwie pt. „Dorastanie w piekle”.

Rodzinie i Bliskim, składamy najszczersze wyrazy współczucia. W naszej pamięci na zawsze pozostanie życzliwość jaką darzył Muzeum i wszystkich pracowników.

Chaim Kozienicki urodził się w 1928 roku w Łodzi. W 1940 r., został zesłany do getta łódzkiego, gdzie przebywał do jego likwidacji. Przeżył osadzenie w obozach Auschwitz i Stutthof oraz zesłania do ich podobozów. W 1947 r., dotarł do Izraela, gdzie założył rodzinę i spędził resztę życia.

W swoich wspomnieniach napisał:

„Zacząłem zapisywać historię mego życia w 1941 roku w łódzkim getcie. Od tamtego czasu prawie codziennie notowałem coś w pamiętniku, Pisałem przez wszystkie lata pobytu w getcie; dosłownie do momentu, kiedy wsiadłem do towarowego wagonu kolejowego, który przywiózł mnie do Auschwitz-Birkenau 1 września 1944 r.

W chwili przybycia do Auschwitz byłem samotnym, opuszczonym chłopcem, zagubionym w tłumie obcych (…) Byłem załamany, wykończony i przygnębiony oddzieleniem od rodziców, mojej rodziny biologicznej (…)

(…) W Stutthofie przeszliśmy na nowo rejestrację. Po zarejestrowaniu się każdy otrzymał kawałek płótna ze stemplem z dużym Magendawidem i numerem więźnia. Trzeba było naszyć jedno na piersiach, drugie na spodniach. Otrzymałem numer 84 209 (…)

(…) O ile to będzie zależne ode mnie nie będę ułatwiał im zadania. Jeśli chcą mnie zabić, będą się musieli bardziej postarać. Jako środek oporu postanowiłem użyć mojej własnej głowy, której jeszcze mnie nie pozbawili i kontynuować pisanie pamiętnika. Nie za pomocą pióra i papieru, jako że wszystko mi zabrali, ale w głębi serca. Moje przeżycia i wrażenia, każdy krok, były utrwalone w moim umyśle”.

Pro Memoria
Skip to content