Komora gazowa w KL Stutthof

Komora gazowa w KL Stutthof. Stan z 1946 r.

Komora gazowa w KL Stutthof zbudowana została jesienią 1943 r. Początkowo przeznaczona była do dezynfekcji ubrań więźniów. Komora gazowa o wymiarach 8,5 x 3,5 x 2,5 m miała żelbetonowy strop, w którym umieszczono rurę o długości 50 cm i średnicy 15 cm, przez którą wsypywano gaz „Cyklon B”. Zamykana była z dwóch stron drewnianymi drzwiami obitymi blachą. Do budynku komory dobudowano niewielki piec ceglany o rozmiarach 1,5 x 1,2 x 08 m, opalany węglem.

W połowie 1944 r. obóz koncentracyjny Stutthof, został włączony do obozów realizujących akcję zagłady więźniów żydowskich, których zaczęto przysłać z KL Auschwitz oraz gett i obozów pracy położonych na terenie Litwy, Łotwy i Estonii. Jedną z zastosowanych wówczas metod było uśmiercanie w komorze gazowej gazem Cyklonem B. Objęto nią początkowo tych Żydów, po których nie spodziewano się żadnych korzyści - których nie można było wykorzystać jako bezpłatnej siły roboczej w niemieckim przemyśle zbrojeniowym. Wyłoniono ich już podczas przeprowadzania pierwszych selekcji i prawdopodobnie jest to ta grupa, licząca 300-400 osób, na zagazowanie której Heidl otrzymał rozkaz z Berlina od Glücksa wraz z zapewnieniem dostarczenia odpowiedniej ilości Cyklonu B z Wydziału DIII SS-WVHA.

Rozkaz komendanta nr 40 z 16 czerwca 1944 r. w sprawie wysłania jednego z członków załogi SS KL Stutthof do Oranienburga po odbiór 50 kg Cyklonu B

Realizacja „Ostatecznego Rozwiązania Kwestii Żydowskiej” w KL Stutthof była przedmiotem rozmów komendanta obozu SS-Strumbannführera Paula Wernera Hoppego z szefem Wydziału D w SS-WVHA, SS-Gruppenführerem Richardem Glücksem, o czym jest mowa w sentencji wyroku w sprawie karnej przeciwko komendantowi KL Stutthof Paulowi Wernerowi Hoppe’mu i Otto Karlowi Knottowi, wydanego w Bochum w 1957 r.: „W jakiś czas po przybyciu do Stutthofu wielkich transportów Żydów oskarżony Hoppe – według jego zeznań pod koniec lipca lub z początkiem sierpnia 1944 r. – otrzymał rozkaz stawienia się u szefa Wydziału D w SS-WVHA, SS-Gruppenführera Glücksa. Ten zapoznał oskarżonego z rozkazem Hitlera z 1943 r. w sprawie tzw. „Ostatecznego Rozwiązania Problemu Żydowskiego”.[…] Potem Glücks omawiał z oskarżonym, w jaki sposób rozkazy te mogłyby być wykonane w Stutthofie.[…] Kilka tygodni po pierwszej rozmowie z Glücksem na temat ostatecznego rozwiązania oskarżony Hoppe został ponownie wezwany do Oranienburga, gdzie wtedy Glücks wydal mu rozkaz, żeby zagazować za pomocą Cyklonu B niezdolnych do pracy więźniów żydowskich w Stutthofie oraz oświadczył mu, że jakoby potrzebne ilości Cyklonu B zostaną przydzielone lekarzowi obozowemu przez Wydział D III SS-WVHA. Na podstawie tego rozkazu SS-Gruppenführera Glücksa oskarżony Hoppe po swoim powrocie do Stutthofu wezwał do siebie zastępcę komendanta obozu Meyera oraz lekarza obozowego dr. Heidla i ze swej strony wydal im rozkaz przeprowadzenia zagazowania niezdolnych do pracy więźniów żydowskich, przy czym dr. Heidlowi oraz podległym mu lekarzom z SS i lekarzom więźniom przypadło w udziale zadanie stwierdzenia według reguł sztuki lekarskiej niezdolności do pracy więźniów żydowskich, a tym samym dokonania wyboru ludzi przeznaczonych na śmierć. […]. W międzyczasie zjawił się w Stutthofie również szef w Wydziału DI w SS-WVHA, SS-Obersturmbannführer Höss. Na podstawie swoich doświadczeń w KL Auschwitz, gdzie wcześniej był komendantem i już od lat dokonywał zagłady wielu ludzi Cyklonem B w specjalnie do tego celu przystosowanych urządzeniach, udzielił on szczegółowych wskazówek co do przeprowadzenia zagazowania osobom, które miały brać udział w tej akcji.

Fragment księgi ewidencyjnej z nazwiskami Żydówek uśmierconych w komorze gazowej 24 lipca 1944 r.
Według zeznań zastępcy komendanta KL Stutthof, Theodora T. Meyera SS-Hauptsturmführer dr Otto Heidl otrzymał rozkaz zagazowania od 300 do 400 Żydówek.

Jednak, jak wynika z sentencji wyroku: „Przedtem już […] miało miejsce, według opisu wielu świadków oraz według zeznań oskarżonego Knotta, zagazowanie polskich partyzantów, którzy zostali przez Główny Urząd Bezpieczeństwa Rzeszy (RSHA) przekazani do obozu koncentracyjnego Stutthof celem ich zlikwidowania w drodze specjalnego postepowania (Sonderbehandlung) […]. Według niekwestionowanego zeznania oskarżonego Knotta, pewnego dnia dr Hedl oraz naczelnik Schutzhaftlagerführer Meyer, wychodzili z obozu, gdzie spotkał ich Knott, dr Heidl oświadczył przy tym oskarżonemu Knottowi: "Niech Pan na dziś wieczór opróżni komorę gazową. Będzie Pan musiał zagazować kilku ludzi".

Akcja zagłady Żydów w KL Stutthof przez zastosowanie komory gazowej rozpoczęła się prawdopodobnie pod koniec lipca lub sierpnia 1944 r. Podczas przeprowadzanych selekcji więźniarki dzielono na trzy grupy: do pierwszej zaliczano zdrowe, zdolne do pracy, do grupy drugiej – pozostające na swych miejscach, natomiast trzecią grupę stanowiły Żydówki przeznaczone do uśmiercenia. Te ostatnie dr Heidl wysyłał do bloku XXX, skąd następnie 25-30 osobowe grupy prowadzono lub transportowano na platformach do komory gazowej, pod pozorem przenoszenia ich do szpitala lub nowego obozu. Świadkami tych wydarzeń byli pozostali więźniowie obozu, jak A. Coradello, skrupulatny obserwator poczynań władz obozowych: Grupa 300 takich spędzana była po kolacji przed kantynę i ładowana na zwykły wózek drewniany. Zdarzało się to często w obecności członków rodziny, a stojący tuż ojciec nie mógł ratować syna, czy brat brata. Ładowane na wózek ofiary były już tak słabe, że po większej części bez protestu dobrowolnie pozwalały się wieźć do rzeźni. Jeżeli się jednak rzeczywiście znalazł ktoś, kto nie mógł się z tym pogodzić, żeby biernie dać się wziąć katowi, to jakiś „B.Vern” [więzień kryminalny] rzucał go jednym uderzeniem na ziemię, a potem porywał za nogi i za ręce i ściskał na tych, co siedzieli w wozie. [...] Tego samego dnia w czasie apelu, Żydzi zabrani z mojego bloku, zameldowani byli jako „odkomenderowani”. Dostałem jeszcze tegoż wieczora potwierdzenia zagazowania towarzyszów wywiezionych dopiero co. Powiedział mi o tym kapo z krematorium, „B.Vern” Willy Patsch. [...] Pewnego dnia podszedłem bliżej do tego wozu śmierci, żeby zajrzeć w oczy tym tak brutalnie na śmierć skazanym i porozmawiać z nimi, poznać ostatnie ich myśli. Spokojnie w skupieniu, leżały ofiary, jak sardynki w oleju – jedna przy drugiej i jedna na drugiej. Nikt nie mówił ani słowa. Tylko okropnie smutny i zmęczony uśmiech krył się w kątach ich ust, a w oczach ich można było wyczytać słowa, których zmęczony język nie mógł już wypowiedzieć: - wiedziałem, że w podobny sposób właśnie będę zamordowany.

Fragment księgi ewidencyjnej z nazwiskami rosyjskich jeńców wojennych uśmierconych w komorze gazowej  22 sierpnia 1944 r.
W pamięci więźniów utkwił obraz, jaki zapamiętali z zagazowania grupy radzieckich jeńców wojennych, a opis ich wyglądu przytaczany przez A. Coradello znajduje pełne odzwierciedlenia w dokumentacji obozowej. 22 sierpnia 1944 r. w komorze gazowej uśmiercono 77 jeńców radzieckich, inwalidów, osadzonych w KL Stutthof 15 sierpnia 1944 r.: Przeważnie byli to inwalidzi z amputowanymi nogami, niektórzy z nich nie mieli nawet nóg, poza tym byli bez rąk i ślepi. Jedno ich tylko łączyło: wszyscy byli dostatecznie wygłodzeni, a ich „ubranie” składało się z trudnych do określenia strzępów wiszących na prawie nagich szkieletach, butów żaden nie posiadał, przeważnie byli bosi, nogi popuchnięte i pełne otwartych ran. […] już trzeci dzień leżeli oni przed barakiem bez żadnego pożywienia, jedynie tutejsi więźniowie wspomagali ich potajemnie wodą do picia i czymś do jedzenia, co to z wielkim poświęceniem odejmowali sobie od ust. Komendantura obozu widocznie nie chce ich przyjąć, ponieważ przedstawialiby tylko nierentowny balast, trzeba by ich bowiem było żywić nie otrzymując od nich w zamian żadnej pracy[…] Po południu Chemnitz udał się do owych 60 ruskich inwalidów i zakomunikował im, że będą oni stąd odtransportowani do sanatorium dla inwalidów wojennych, gdzie na pewno będą mieli dobrze.[…] Był to naprawdę tragiczny widok, gdy ci nieszczęśni inwalidzi w największym pośpiechu przygotowywali się do odjazdu. Wkrótce wyruszyli. Jednakże nie przez główną bramę wejściową, lecz boczną, gdzie codziennie wynoszono trupy zmarłych więźniów z terenu obozu do krematorium.

Mordowanie Żydówek w komorze gazowej doskonale było widoczne z okien szpitala obozowego, mieszczącego się od komory w odległości ok. 10m. Mimo obowiązującego nakazu przysłaniania okien, więźniowie, którzy w tym czasie przebywali w szpitalu obserwowali z ukrycia sceny dziejące się przed komorą gazową. Stąd też rozchodziły się wiadomości o sposobie, jakim byli uśmiercani więźniowie żydowscy. Po pewnym czasie, znając prawdę o swoim przeznaczeniu, Żydówki nie chciały dobrowolnie wchodzić do komory, wpychano więc je siłą przy pomocy psów obozowych. Zdesperowane błagały o litość, kiedy to nie pomogło, wciągnęły do komory jednego z esesmanów. Wówczas to zaprzestano gazowania w komorze gazowej, a do tego celu przystosowano dwa wagoniki kolejki wąskotorowej, której bocznica znajdowała się w pobliżu krematorium. Zmiana ta miała ponownie wprowadzić w błąd ofiary, tym bardziej, że dla zachowania pozorów SS-mani przebierali się w mundury kolejarskie. Utwierdzało to wybrane więźniarki, że zostaną wywiezione z obozu, a nie uśmiercone. Wybrane, głównie starsze Żydówki, tworzyły tzw. „Strumpfstopfkommando” (Komando cerowaczek pończoch), gdyż ogłoszono na terenie obozu, iż potrzebne są kobiety, które potrafią dobrze cerować i robić na drutach. Przed wejściem do wagonów kobiety obdarowano igłami i drutami, co powodowało, że same dobrowolnie zgłaszały się do tych transportów. Według słów A. Coradello: Brygada składała się z 60-70 kobiet, przeważnie Żydówek. Zapowiedziany wagon był przyczepiony do lokomotywy, a czasem nawet do pociągu towarowego i rzeczywiście odjeżdżał z tym smutnym ładunkiem. Stacja była w pobliżu krematorium, które szynami łączyło się z kolejką dojazdową. Gdy pociąg umarłych przejechał jedną, czy dwie stacje, zawracał z powrotem i podjeżdżał wprost do krematorium.

Puszki z Cyklonem B znalezione przez żołnierzy Armii Czerwonej po wkroczeniu na teren KL Stutthof w maju 1945 r. W KL Stutthof zaprzestano gazowania pod koniec października lub na początki listopada 1944r., kiedy to na terenie obozu wybuchła epidemia tyfusu, zbierająca większe śmiertelne żniwo wśród mieszkanek Obozu Żydowskiego, niż inne metody likwidacji. Prawdopodobnie zakończenie akcji zagłady Żydów w KL Stutthof poprzez gazowanie mogło też wiązać się z ogólnym rozkazem wstrzymania dalszej eksterminacji Żydów, wydanym przez Himmlera w listopadzie 1944r. Według Hössa, na stanowisko Himmlera wpłynęły pertraktacje prowadzone z przedstawicielami światowych organizacji żydowskich w sprawie wymiany Żydów znajdujących się w rękach niemieckich na różnego rodzaju towary, jak samochody, traktory i dewizy. Takie posunięcie Himmlera w obliczu zbliżającego się frontu wschodniego miało umocnić pozycję przywódców hitlerowskich w próbach nawiązania kontaktu z kołami rządowymi USA i Anglii w celu doprowadzenia do zawarcia odrębnego pokoju na zachodzie. Drugim czynnikiem, który spowodował powstrzymanie akcji gazowania był wzrost zapotrzebowania na robotników, których miano zatrudnić do budowy rowów przeciwczołgowych i fortyfikacji, zwanych Murem Wschodnim. System umocnień fortyfikacyjnych miał powstrzymać marsz Armii Czerwonej na III Rzeszę, a widomym przykładem realizacji w KL Stutthof tych planów było zatrudnienie więźniarek żydowskich przez OT (Organisation Todt) Elbing i OT Thorn jesienią 1944r.

Od początku sierpnia do końca października 1944 r., zgodnie z otrzymanym z Berlina zarządzeniem, w KL Stutthof, uśmiercono 430 kobiety i 46 mężczyzn narodowości żydowskiej. W wyniku zastosowania różnych metod eksterminacji bezpośredniej i pośredniej do 25 stycznia 1945 r. na terenie KL Stutthof (w obozie centralnym i jego podobozach) zginęło ponad 9 400 Żydów.

Wnętrze komory gazowej. Stan obecny

(dd)

Opracowano na podstawie: AMS, Sentencja wyroku w procrsie P.W. Hoppego i O.K. Knotta, sygn. Z-VIII-5; AK-IPN, Akta procesowe. Zeznania E. Fotha, T. Meyera, sygn. SO Gd 78; Sz. Datner, J. Gumkowski, K. Leszczyński, Zagłada Żydów w obozach na ziemiach polskich, Protokół przesłuchania Rudolfa Hössa w dniu 11.1.1947r., Biuletyn GKBZHwP, t. XIII, 1960; AMS, Relacje i wspomnienia - relacja Czesława Majewskiego, T.XVII; relacja Wacława Lewandowskiego, T.IV; relacja Lecha Duszyńskiego, T.XI. ; D. Drywa, Zagłada Żydów w obozie koncentracyjnym Stutthof 1939-1945, Gdańsk 2001.