Święta Bożego Narodzenia w obozie koncentracyjnym Stutthof

<br />
Boże Narodzenie w KL Stutthof Kartka ze zbiorów AMS, dar nieznanego więźnia.

Święta Bożego Narodzenia w grudniu 1944 r. dla niektórych więźniów były juz kolejnymi świętami przeżywanymi w obozie koncentracyjnym, dla innych, jak Ignacego Janiaka, osadzonego w KL Stutthof 28 października 1944 r., były dopiero pierwszymi, spędzonymi poza rodziną, a które opisał w grypsie z 27 grudnia 1944 r., wysłanym nielegalnie z obozu do żony:

Moja najukochańsza!
Juz po świętach. Praca się znów rozpoczęła. 2 dni względnego odpoczynku mieliśmy. Spędzaliśmy święta odpowiednio do warunków miejscowych. W niedzielę przed obiadem ogólne sprzątnie i czyszczenie, po południu każdy zużytkował dla siebie. Niektórzy choinkę stroili. Wieczorem po kolacji, krótka przemowa naszego starszego, potem krótkie kazanie jednego ks. [księdza]., no i śpiewanie kolęd aż do późnego. Wszystkie naturalnie po polsku. Do jedzenia nam nic lepszego nie dano, więc każdy urządzał sobie wilję według własnych możliwości. Zrobiliśmy zbiórkę produktów dla biednych, ale to wszystko mało. Wielu spędziło wilję głodno. Poza tem każdy, kto mógł, gościł jakiegoś kolegę, który znikąd nic nie otrzymuje. Ja wyprawiłem święta mojemu koledze, z którym razem śpię. Pewien warszawiak, który już szóste święta spędzał poza domem. Każdy naturalnie w wilję był myślami w domu Znajomi się nawzajem odwiedzali, składali życzenia, przyznam było bardzo wiele czułych i wzruszających momentów. Pierwsze święto (poniedziałek) było zupełnie wolne od zajęć. Znowu więc odwiedzania, częstowanie itd. Po południu spałem. Wtorek już był dniem pracy. Myśmy jednak nie pracowali. Wyspałem się więc na dłuższy czas. Muszę Wam opisać też nasze obiady. W niedzielę kapustka, w pierwsze święto leciutki gryzik [kasza manna] niby na mięsie, w drugie święto to samo. Żołądków silnie więc przeładować nie mogliśmy. Dzięki jednak naszym paczkom stół mój był bogato zastawiony. Było co jeść i tłustego i słodkiego. Nie spodziewałem się nawet aż tak wiele dobroci. W niedzielę odebrałem od Was list z życzeniami i jeszcze paczkę, z tym dużym chlebem pszennym. Dzień przedtem otrzymałem, oprócz Waszej paczki, paczkę od Czortkowej. Podziękowałem jej najserdeczniej, ucieszyłem się bardzo, przynajmniej jedna obca osoba o mnie pamiętała. do palenia też było dość, bo od Was otrzymałem, od p. Czortkowej i z kantyny 1 paczkę. Wszystko więc było, nic nam nie brakowało, tylko Was tu nie było. Co prawda myślami, byłem zawsze u Was, byłem zawsze u Was. Wyliczyłem sobie, wystawiałem sobie w wyobraźni każdą Waszą czynność. Byłem z Wami w kościele, w domu, na przechadzce. Miejmy jednak nadzieję, że ta tułaczka wnet się skończy i wrócę do Was na zawsze. Cieszy mnie bardzo, że Krysia jest we domu, jesteście teraz wszyscy w domu i starajcie się tak pozostać aż do mego powrotu. Dbajcie o swoje zdrowie, a wszystko jakoś dobrze będzie. [...] Wszyscy liczyliśmy na to, że wojna skończy się do gwiazdki, a to pewnie jeszcze długo potrwa. Pewnie wiosna nadejdzie, nim jakie wyniki będą. A teraz na ten Nowy Rok życzę Wam wszystkiego najlepszego, a zwłaszcza zdrowia i szczęśliwego przetrwania tych wszystkich udręczeń. Oby ten Nowy Rok nam więcej szczęścia przyniósł i wnet nas znowu połączył. Specjalne życzenia dla p. Czortkowej. Całuję Was najserdeczniej i Bogu polecam. Wasz Tatuś.

Ignacy Janiak pozostał w obozie do końca, do maja 1945 r.

(dd, ach, bl)

<br />
Gryps wysłany przez Ignacego Janiak do rodziny

<br />
Karta personalna więźnia Ignacego Janiaka

<br />
List wysłany oficjalnie z KL Stutthof przez Ignacego Janiak

<br />
List wysłany oficjalnie z KL Stutthof przez Ignacego Janiak