Wizyta studyjna w Muzeum

Jesienny pobyt studyjny w Sztutowie (25-27 października 2012 r.), połączony z plenerem artystycznym, był pierwszym etapem projektu realizowanego przez Instytut Sztuk Pięknych Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie oraz Muzeum Stutthof w Sztutowie. W przedsięwzięciu, pod kierunkiem prof. dr. hab. Zygmunta Drońskiego, wzięło udział 9 studentek olsztyńskiej uczelni .

W ciągu kilku pierwszych dni poznałyśmy nie tylko historię obozu, twórczość plastyczną więźniów, ale również otoczenie, krajobraz i topografię dzisiejszego muzeum. Każdy czynnik pomagał w poszukiwaniu inspiracji niezbędnych do tworzenia.

Jesienna aura wyjątkowo sprzyjała różnorodnym refleksjom. Dla nas, uczestniczek pleneru, niezwykłym przeżyciem była możliwość noclegu na terenie byłego obozu. Nocne spacery, zwiedzanie budynków, których nie odwiedzają „zwyczajni” turyści – wszystko to potęgowało nasze wrażenie o wyjątkowości miejsca, w którym się znalazłyśmy.

Każdy etap realizacji projektu wiązać się będzie z ponownym przyjazdem studentów do Muzeum Stutthof. Jednym z założeń jest obserwowanie i uchwycenie zmienności pejzażu terenu byłego obozu w zależności od pory roku. Produktem finalnym całego przedsięwzięcia będą prace plastyczne z różnych dziedzin sztuki – począwszy od grafiki warsztatowej, poprzez struktury wizualne, a na malarstwie skończywszy.

Wkrótce udostępnimy Państwu link do bloga, na którym uczestniczki projektu będą zamieszczać swoje zdjęcia, refleksje oraz zarysy powstających prac.

Agnieszka Wróbel
Inicjatorka i koordynatorka projektu

Refleksje młodych artystek:

Stutthof to miejsce, gdzie inaczej się oddycha, a ciało stara się zwolnić na tyle, by proste funkcje życiowe wpisały się w ten osobliwy spokój. Jedno trzeba przyznać, panuje tam forma spokoju, który przytłacza, który wycisza, paradoksalnie wzbudzając niepokój. Ludzie, którzy są związani z tym miejscem, stanowią coś zupełnie innego, przynajmniej w moich odczuciach. Pierwsze przemyślenia silnie wiążą się „istnieniem”, z człowiekiem i granicą człowieczeństwa. Mury i ziemia, w których obrębie dochodzi do pojednania życia ze śmiercią, czy raczej mylnego brania życia za śmierć – właśnie to skłania do refleksji. Dopiero po długich godzinach minęło otępienie, zeszły ze mnie emocje. Jedyne, co zapamiętałam, to chęć przepraszania, niewymuszone poczucie pokory, jakiś ciężar i ucisk wewnętrzny? Chęć przepraszania… Kogo? Czego? W jaki sposób? Tego nie wiem, ale było to uczucie, które towarzyszyło mi w różnym stopniu do końca pobytu.
Natalia Skowrońska

Podczas pobytu w muzeum w Sztutowie miałam możliwość poszerzenia swojej wiedzy na temat obozu koncentracyjnego Stutthof. Było to dla mnie nowe doświadczenie, które pobudziło moją wyobraźnie i wizję artystyczną związaną z tym miejscem. Najbardziej ciekawymi dla mnie pozostałościami po obozie są nowa kuchnia, stos ciałopalny oraz szklarnie. Te i inne miejsca budzą wyobrażenia rozmaitych emocji, zachowań, jakie wówczas panowały oraz przeznaczenie danego terenu. Największe wrażenie zrobiła na mnie „piękna” strona obozu, gdyż więźniowie – pomimo panującego głodu, chorób, brudu, upałów i mrozów czy ciężkiej pracy – starali się żyć jak ludzie. Za kolczastymi drutami zachowali swoje tradycje i religię. Znalazło to odzwierciedlenie w nielegalnej sztuce obozowej. Obcując z eksponatami w barakach, zapoznając się z fotografiami „stutthofskich” dzieł sztuki, czując zapach tego miejsca, panującą tam ciszę, po części byłam w stanie odtworzyć w swojej wyobraźni tamte czasy. Kiedy opuszczałam muzeum, po krótkim pobycie, miałam wrażenie pewnego rodzaju niedosytu…
Magda Giza

Pomysł wyjazdu do Muzeum Stutthof narodził się w mojej głowie pół roku temu. Zarówno plan przyjazdu, jak i jego realizacja wydawała mi się czymś zupełnie abstrakcyjnym. Po wymienieniu kilku maili okazało się, że Muzeum Stutthof chętnie nawiąże z nami współpracę. Do projektu zaprosiłam koleżanki – wyjątkowe dla mnie osoby. Dlaczego chciałam tam być? Nie do końca potrafię to wyjaśnić… Historie tego typu miejsc i przebywających w nich ludzi od wielu lat są gdzieś głęboko w moim sercu. Nie wszystko potrafię opisać słowami, mam jednak to szczęście, że potrafię malować. Wiem jedno, chcę poprowadzić wewnętrzny dialog z przeszłością i spojrzeć na to wszystko przez pryzmat mojej wrażliwości. Bardzo ważna jest dla mnie możliwość przebywania w Muzeum Stutthof, o każdej porze – zarówno w dzień, jak i w nocy. Podczas projektu mamy wiele możliwości. Nie do opisania jest samotny spacer po zamknięciu tego miejsca dla zwiedzających. Można wtedy zostać, ,sam na sam” ze swoimi myślami. Każda pora dnia ukazuje nam poobozowy pejzaż w innym świetle, każda z nich przynosi nową perspektywę spojrzenia. Nocą to miejsce jest niesamowite... Chcę tam wrócić. Z niecierpliwością czekam na widok Muzeum Stutthof pokrytego śniegiem…
Agnieszka Wróbel

Gdy oglądałam pozostałości po przeszłości miejsca, jakim był obóz koncentracyjny Stutthof, zastanawiałam się, jak coś takiego mogło w ogóle powstać? To jest dla mnie niezrozumiałe… Zaskoczyła mnie niesamowita przestrzeń. Przygnębiający jest sposób, w jaki została kiedyś wykorzystana. Chciałam i próbowałam sobie wyobrazić czas, w którym brakowało miejsca dla ludzkiego życia. Moja wyobraźnia nie sprostała temu zadaniu… Czas, który spędziłam w Sztutowie, był czasem ciszy oraz refleksją nad przeszłością.
Magdalena Dudek

Miałam wątpliwości, czy chcę tam być. Teraz nie mam wątpliwości, że tam trzeba być. Powraca się stamtąd już nie tym samym człowiekiem. Czuję, że coś się we mnie zmieniło. Wyjazd zdecydowanie uważam za udany. W głowie narodziło mi się kilka pomysłów, których realizacja plastyczna byłaby niegłupim pomysłem – czymś w rodzaju hołdu, mojego małego śladu. Co z tego będzie? Czas pokaże.
Sabina Anna Niedbała

Powiedzieć, że było fajnie... To nie na miejscu. Nie potrafię określić jednym słowem tego, jak było. Na pewno był to wyjazd, który został w pamięci i odcisnął się na duszy. Na udział w projekcie zdecydowałam się od razu, bez zawahania. Dopiero, gdy dotarliśmy do Muzeum Stutthof, poczułam piętno, które ciąży nad tą przestrzenią, przenika budynki, las – wszystko, co się tam znajduje. Kiedy poznawałam historię KL Stutthof, napięcie wewnątrz mnie ciągle wzrastało. Te dwa dni trwały wieczność. W pewnych momentach chciałam, by jak najszybciej się skończyły, w innych czułam więź, nieokreślony spokój, przenikającą pustkę. Był to wyjazd, który odcisnął się we mnie. Po powrocie odetchnęłam z ulgą i jednocześnie nie mogłam zapomnieć tego, co już wiem, tego, czego doświadczyłam i tego, jaką mnie uczynił ten projekt, jak wzbogacił moją świadomość.
Małgorzata Olewnik

Galeria zdjęć