Lalki z szopki obozowej

Lalki z szopki obozowej Od 1970 r. w zbiorach Muzeum Stutthof znajdują się dwie lalki w polskich strojach ludowych, wykonane przez więźniarki do bożonarodzeniowej szopki obozowej.
W przypadku obu lalek, jak i wielu innych pamiątek znajdujących się w zbiorach Muzeum Stutthof trudno jest ustalić darczyńców, gdyż wcześniej znajdowały się one w posiadaniu Klubu byłych Więźniów Stutthof, który, po powstaniu Muzeum Stutthof, sukcesywnie przekazywał je do utworzonego Działu Zbiorów.
Od momentu powstania Muzeum rozpoczął się też, trwający po dziś dzień, proces zbierania relacji i wspomnień, z których największą wartość historyczną i poznawczą mają te, spisane najwcześniej, w latach 60-tych, 70-tych, 80-tych ubiegłego wieku, kiedy jeszcze na gorąco więźniowie opowiadali o swoich przeżyciach obozowych. Dzięki nim możemy ustalić wiele faktów, jak właśnie to, że przedstawione lalki zostały wykonane na Boże Narodzenie 1944 r., o czym wspomina Helena Jarocka: „Ostatnią imprezę urządziłyśmy w wigilię 1944 r. Miałyśmy wtedy wielką swobodę, bo naloty powietrzne sprzymierzonych sił antyhitlerowskich płoszyły esesmanów, którzy uciekali do bunkrów. We wszystkich izbach urządzano uroczystości. U nas w „trójce” wigilia odbyła się wyjątkowo uroczyście. Zorganizowano ja pod kierownictwem Jadzi Roteckiej i Eli Marcinkowskiej. Podczas części poważnej o nastrojach religijnych znajdował się ołtarz tonący w kwiatach zorganizowanych przez Kazię Bartel, której wujek pracował w ogrodnictwie, i przy płonących świeczkach. Pomiędzy kwiatami w pięknie przez Elę Marcinkowską wyhaftowanej i uszytej szkatułce leżały komunikanty, które dotarły do nas przez pralnię […]. Przed szkatułką stała szopka. W centralnym miejscu żłobek z Dzieciątkiem, wołem i osłem po bokach. Figurki te ulepiła Wanda Sokolińska. Z dwóch stron umieszczono parami figurki lalek ubrane w stroje ludowe wszystkich regionów Polski. Stroje te wykonała Stefa Miotk. Aga Recław rozpoczęła wieczór czytaniem mszału, Felusia Chrzanowska przeczytała kazanie napisane przez księdza Niewiadomego. Chór śpiewał kolędy, a akompaniowała na skrzypcach Stefa Osowska”.
Lalki z szopki obozowejHelena Jarocka została osadzona w KL Stutthof 1 grudnia 1942 r. wraz z grupą więźniów aresztowanych za działalność w Szarych Szeregach i Armii Krajowej w Toruniu, Gdyni i innych miast Pomorza Gdańskiego. Początkowo w obozie przebywały one jako „Polizeihäftlinge”, izolowane od pozostałych więźniów. Zupełnie inny obraz obozu przedstawia nam Helena Jarocka z początku swojego w nim pobytu: „Zupa z przegniłej brukwi, kiszonych buraków spleśniałe małe porcje chleba. Zawsze byłyśmy głodne. Głód to wielka siła. Trudno było myśleć o innych sprawach niż jedzenie. Cóż może człowieka łatwiej załamać, jak głód i groza? Rozumiałyśmy, że trzeba się bronić przed tym wszelkimi siłami. Trzeba coś robić z wolnym czasem, aby nie myśleć o tej strasznej rzeczywistości. Beznadziejna sytuacja skłaniał nas do zwracania się do sił nadprzyrodzonych – do Boga”.
Inny charakter miały też święta Bożego Narodzenia, które Helena Jarocka wraz ze swoimi współtowarzyszkami przeżyła w 1942 r.: „W noc przed Gwiazdką płakałyśmy w sienniki z tęsknoty i żałości, że jesteśmy tak daleko od najbliższych. Wigilia nie była jednak taka beznadziejne. Teresa Wilska i siostry Dąbrowskie przygotowały prezenty ze słomy. Miłe maleńkie wisiorki. Dąbrowskie otrzymały pierwsza paczkę z piernikami. Podzieliłyśmy je sprawiedliwie na tyle porcji, ile nas było. […] Felusia Chrzanowska swoim miły, kojącym głosem recytowała jakiś wigilijny nastrojowy wiersz. Śpiewałyśmy stare, jakże drogie polskie kolędy i piosenki harcerskie. Na chwilę zapomniałyśmy o koszmarnej rzeczywistości”.
Lalki z szopki obozowej
Okres świąteczny, koniec 1944 r., to czas względnego rozprężenia w obozie, co potwierdza inny więzień, Stanisław Wingor, pisząc, że: „Okoliczności były naprawdę sprzyjające, bo […] esesmani zmienili radykalnie swój stosunek do więźniów na ich korzyść i nie tylko przymykali oczy na niektóre pociągnięcia, lecz nawet w sporadycznych przypadkach pomagali. W takich warunkach było możliwe, że prawie na każdym bloku znalazła się choinka świąteczna, pięknie udekorowana”. Więźniowie wierzyli, że jest to już ich ostatnie obozowe Boże Narodzenie: „Do późna w noc bawiłyśmy się wesoło, pełne nadziei, że wkrótce oswobodzi nas wojsko radzieckie. Ziemia i powietrze drżały bowiem od bombardowań i kul armatnich. Podczas świąt odwiedzałyśmy się nawzajem w sztubach podziwiając szopki sporządzone wszędzie z wielka pomysłowością. Najciekawszą urządziła „piątka” pod przewodnictwem Janki Paradowskiej. Na jednej z dolnych prycz zbudowano obóz otoczony drutami, za drutami lalki przebrane w stroje lagrowe zwrócone twarzą w kierunku szopki znajdującej się na zewnątrz lagra”.
Strona tytułowa książeczki do nabożeństwa, wykonana dla Walerii Felchnerowskiej w grudniu 1944 r.
/dd,wl/