Pamiątki wykonane ze słomy

Pamiątki wykonane ze słomy'
Od 1978 r. w zbiorach Muzeum Stutthof znajdują się pamiątki wykonane ze słomy, które zostały podarowane przez byłą więźniarkę obozu koncentracyjnego Stutthof, Helenę Gwiazdę.
Helena Gwiazda osadzona została w KL Stutthof 3 grudnia 1942 r. wraz z grupą aresztowanych działaczek organizacji ruchu oporu na Pomorzu Gdańskim. Otrzymała numer 17 555. W obozie początkowo miały one status tzw. „więźnia policyjnego” (Polizehäftlinge). Była to grupa więźniów, wobec których toczyło się śledztwo prowadzone przez Gestapo.
Przekazane przez Helenę Gwiazdę pamiątki wykonane zostały nielegalnie w komandzie Strohschuhmacherstube, złożonego z grupy więźniarek przybyłych razem z nią do obozu, które zajmowało się wytwarzaniem plecionek ze słomy, głównie butów:„ Początkiem Strohstuby była stuba nr 1, kiedy koleżanka Ciesielska zaczęła robić buty ze słomy.[...] Buty robiło się na użytek wachmanek i żon dostojników SS. Pierwszy wzór podała Ciesielska. Kopka [SS-Aufseherin Anne Kopp] przyniosła kiedyś but na wzór, pytając czy nie można by takiego zrobić. Buty robiło się ze słomy. Składały się na nie plecionka cienka i plecionka gruba. Z tej plecionki robiło się wierzchy i zaszywało się to na wzór podeszwy. A później robiło się grubą plecionkę, jak na słomiankę i z tego robiło się podeszwy.[...] Raz na tydzień, czasem co 10 dni chodziłyśmy po słomę do wsi do Stutthofu. Wyjście po słomę było dla nas przyjemnym odpoczynkiem. Zobaczyło się wtedy trochę ludzi, lasu.[...] Do obozu wracałyśmy z wiązkami słomy na plecach. Moczyło się ją i dopiero wtedy plotło się warkocze.[...] Tygodniowo Kopka odbierała ze Strohstuby kilka par tych butów. Były one bardzo ładne. Każda para była inna, miała inny wzór. Oprócz tego robiło się w Strohstubie również drobiazgi, pamiątki dla siebie” – tak wspomina pracę w tym komandzie Elżbieta Marcinkowska – Szuca.

O powstaniu tego komanda wspomina Cecylia Ciesielska: „Pewnego dnia na apelu wywołano moje nazwisko. Z przerażenia nogi pode mną się ugięły, ponieważ przypuszczałam, że spotka mnie coś najgorszego. Kazano mi zgłosić się w Politische Abteilung. Okazało się, że komendantura w porozumieniu z gestapo postanowiła na terenie obozu otworzyć Strohschuhmacherstube. W Berlinie była taka pracownia bucików ze słomy, więc chciano też i w Stutthofie coś podobnego stworzyć. Ponieważ z moich dokumentów wynikało, że jestem nauczycielką ze specjalizacją prac ręcznych, polecono mi zorganizowanie tej pracowni.[…] Powiedziałam, że owszem, Alę muszę dostać jeden egzemplarz bucików, żeby zobaczyć, jak one wyglądają. Dostarczono mi jedną parę. Powiedziałam, wtedy, że będę potrzebowała słomę, materiał, nici, tekturę i inne rzeczy, ale sama tego nie mogę zrobić, bo jeżeli ma to być masówka, to muszę mieć do dyspozycji więcej osób. Władze zgodziły się, więc ja, korzystając z okazji, wszystkie panie, które były z naszej grupy, wciągnęłam do tej pracy. Pracę podzieliłam. Jedna grupa, z koleżanką Gwiazdową na czele przebierała słomę. Druga ją moczyła, a trzecia plotła warkoczyki ze słomy.[…] Wanda Sokolnicka robiła rysunki – modele, według których szyłyśmy wierzchy”.
Strohschuhmacherstube było również miejscem, gdzie więźniarki, jak wspomina Helena Jarocka: „Podczas pracy urządzały pogadanki z literatury i historii [...], prowadziły dyskusje na tematy społeczne, religijne, etyczne.[...] Obie z Elą Marcinkowską zorganizowałyśmy kilka zbiórek harcerskich, które odbywały się tam w ciemne wieczory. Przemycałyśmy się pojedynczo wzdłuż baraków na te zbiórki. [....] Czujka pilnowała naszego bezpieczeństwa.[...]W Strohstubie odbył się kiedyś [...] wieczór poezji poświęcony wierszom Lilki Banasiak, naszej obozowej poetki.[...] Od czasu do czasu organizowałyśmy również późnymi wieczorami nabożeństwa religijne”. Jednak, jak pisze Cecylia Ciesielska; „Życie kulturalne ograniczało się do obchodzenia w ścisłym gronie koleżanek różnych uroczystości czy rocznic”, a mając okazję korzystania z magazynu odzieżowego: „… bo materiał był potrzebny do produkcji bucików, więc zawsze więcej wzięłam czy to koszul, czy innych ubrań, które dawało się koleżankom lub przekazywało na obóz męski”.