Polscy jeńcy wojenni w obozie Stutthof

Mundur oficerski podarowany przez Jana Jarzębowskiego

Od grudnia 1973 r. w zbiorach Muzeum Stutthof znajduję się kurtka od munduru kapitana Wojska Polskiego z 1938 r. Została ona przekazana do zbiorów Muzeum przez Jana Jarzębowskiego, pełniącego we wrześniu 1939 r. funkcję dowódcy kompanii Obrony Narodowej w Gdyni-Orłowie. Jan Jarzębowski ranny w bitwie pod Mechelinkami, przebywał w szpitalu w Babim Dole, a następnie w miejscowości Schleswig. W marcu 1940 r. został stamtąd odesłany do obozu przejściowego w Antonowie pod Poznaniem, skąd został zwolniony. Po krótkim pobycie u rodziców w Toruniu powrócił do swojej rodziny mieszkającej w Gdyni. Tutaj zaangażował się w pracę konspiracyjną, za co został aresztowany i w grudniu 1942 r. osadzony w KL Stutthof.

Już w październiku 1939 r., po wojnie niemiecko-polskiej, do obozu w Nowym Porcie (Neufahrwasser), gdzie znajdowała się komendantura obozów jenieckich Gdańsk (Kommandantur der Gefangenenlager Danzig) podlegających Maxowi Pauly’mu: Stutthof, Genzdorf (Graniczna Wieś) oraz Neufahrwasser i więzienia w Viktoria Schule, byli przekazywani polscy jeńcy wojenni. Początkowo byli oni przetrzymywani w obozie przejściowym zorganizowanym przez Wehrmacht w Gdyni-Grabówku. Następnie część z nich kierowano do obozów jenieckich, a część do obozu Neufahrwasser. Tutaj między innymi trafili 4 października 1939 r. obrońcy Helu. Do obozu w Nowym Porcie przekazywano również żołnierzy Lądowej Obrony Wybrzeża i batalionów Obrony Narodowej oraz Oddziałów Ochotniczych i żołnierze pułków Morskich Strzelców.

18 października do obozu w Nowym Porcie z więzienia w Gdańsku przy ul. Kurkowej (Schiesstange), po trwających kilka dni przesłuchaniach, przybyła kolejna grupa polskich jeńców wojennych, wcześniej przekazana przez Wehrmacht gdańskiemu gestapo. Tak o tych wydarzeniach wspomina jeden z obrońców Helu, Tadeusz Masio: „Po kapitulacji Helu dostałem się do niewoli niemieckiej. Zaprowadzono nas do Jastarni, gdzie na ogrodzonym drutem kolczastym placu trzymano przez 2-3 dni. Następnie zostaliśmy przewiezieni do Domu Emigracyjnego w Gdyni-Grabówku. Byli tam i cywile. Nas zaczęto przesłuchiwać, obrońców Helu, którzy byli na Baterii Laskowskiego odłączono od innych. Zostaliśmy przewiezieni do więzienia w Gdańsku – Schiesstange. W czasie ponownych przesłuchań bito nas bito nas i udowadniano, że w czasie buntu, który miał miejsce w czasie obrony Helu, a był wywołany przez Niemców zgrupowanych w oddziałach Obrony Narodowej, zabiliśmy wielu Niemców. Niemcy ci w nocy, korzystając z małego zamieszania kiedy były zmiany w okopach, zaczęli strzelać do żołnierzy polskich, strzelając biegli w stronę pozycji niemieckich. Polacy otworzyli do nich ogień. Niemcy, myśląc, że to idzie atak – też. Ci znaleźli się w krzyżowym ogniu i prawie wszyscy zginęli.[…] Zostałem następnie przewieziony do Nowego Portu[…]. Chodziliśmy do pracy na Westerplatte. Uprzątaliśmy teren.”

19 października 1939 r. z Grabówka przysłano polskich jeńców pochodzących ze stalagów Hammerstein i Altgrabow, a 25 października 20 osobową grupę jeńców polskich, żołnierzy Wojska Polskiego pochodzących z Pomorza, biorących udział w obronie Warszawy. Po kapitulacji stolicy dowództwo Wehrmachtu zwolniło z obozu przejściowego w Grodzisku pod Warszawą żołnierzy pochodzących z byłego zaboru pruskiego. Część z nich od razu otrzymała przepustki na powrót do domu, część zaś pod konwojem przesłana została na Pomorze do obozów przejściowych. Niektórzy byli stąd zwalniani, inni trafili do obozu w Nowym Porcie. Wśród osadzonych polskich jeńców wojennych byli również przechwyceni w rejonie Bydgoszczy, ukrywający się w lasach, żołnierze armii Pomorze, a także jeńcy wojenni kierowani ze stalagów do prac rolnych w rejonie Żuław, skąd po zakończeniu robót zostali odesłani do Nowego Portu. Następnie, jak pisze Tadeusz Masio: „W styczniu 1940 r. wraz z innymi zostałem przewieziony do Stutthofu. […] Teraz nas rozdzielono, cywile poszli na bloki cywilne, a nas wojskowych przydzielono na blok koło kuchni po prawej stronie drogi idąc od strony bramy. Cały blok był zajęty przez wojskowych, byli marynarze, ułani, piechota, Obrona Narodowa. Zajmowaliśmy wszystkie trzy sztuby. Tak było na początku. Razem było nas z 300.”

Brak pełnej dokumentacji z lat 1939-1940, jak i fałszowanie przez władze obozowe przyczyn osadzenia, nie pozwala na ustalenie pełnej liczby więźniów, którzy jako jeńcy wojenni powinni być przekazani zgodnie z prawem międzynarodowym do obozów jenieckich, podlegających dowództwu Wehrmachtu.

/dd/