Polski English Deutsch Italiano Русский

Odsłonięcie pomnika ofiar podobozu KL Stutthof w Sępopolu

21 września 2009, w 65 rocznicę powstania podobozu KL Stutthof – Schippenbeil (Sępopol, pow. Bartoszyce) odbyły sie uroczystości upamiętniające tragiczne wydarzenia z lat 1944-1945. Licznie przybyłych gości w imieniu społeczności Sępopola powitała Burmistrz, Dorota Górecka.

W swoim wystąpieniu podziekowała przybyłym delegacjom samorządów lokalnych i wojewódzkich, wojsku oraz grupie młodzieży sępopolskiej, podkreślając szczególną wagę tej uroczystości dla społeczności lokalnej i jej pamięci.

„To budujące, że w dzisiejszych czasach, takie uroczystości odbywają się również w niewielkich lokalnych społecznościach, poza dużymi centrami regionów. Ofiary tego słynącego z niezwykle ciężkich warunków podobozu zasługują na naszą pamięć i symboliczne upamiętnienie.“ – mówi Marek Rogowski, pełnomocnik dyrektora ds. Rozwoju z Muzeum Stutthof, który wspólnie z Danutą Drywą, kierownikiem Działu Dokumentacyjnego muzeum wzięli udział w sępopolskich uroczystościach.
Muzeum Stutthof uczestniczyło w pracach związanych z przygotowaniami do uroczystości, opracowując broszurę historyczną związaną z podobozem KL Stutthof - Schippenbeil.
Podoóz Schippenbeil był jednym z cięższych podobozów KL Stutthof.

*Aussenarbeitslager Schippenbeil (Sępopol)
W II połowie 1944 r. KL Stutthof stał się miejscem zagłady ludności żydowskiej. Żydzi byli więźniami obozu Stutthof już od września 1939 r., jednak do połowy 1944 r. była to nieliczna grupa, licząca ok. 1500 więźniów – Żydów obywateli Wolnego Miasta Gdańska, mieszkańców pomorskich wsi i miasteczek, pochodzących z łódzkiego, warszawskiego i białostockiego getta, która w większości została wymordowana. Około 300 wywieziono do KL Auschwitz. Natomiast od końca czerwca 1944 r. do końca tego roku, w ramach akcji tzw. Endlösung („ostateczne rozwiązanie kwestii żydowskiej”) w obozie koncentracyjnym Stutthof osadzono ok. 49 000 więźniów żydowskich - obywateli prawie wszystkich państw europejskich. Przywożono ich z obozu koncentracyjnego Auschwitz oraz z likwidowanych gett i obozów położonych na terenie Litwy, Łotwy i Estonii. 8850 Żydów przesłano do innych obozów koncentracyjnych do pracy w niemieckim przemyśle zbrojeniowym, a 2256, kobiet i małoletnich więźniów, wywieziono do KL Auschwitz.

Żydzi, którzy pozostali w obozie macierzystym Stutthof, niezdolni do pracy, uśmiercani byli w komorze gazowej cyklonem B lub zastrzykiem z fenolu (tzw. „szpilowanie”). Pozostali umierali z głodu, chorób i w wyniku okrutnego traktowania.

Elementem polityki eksterminacji więźniów żydowskich była również ciężka praca w podobozach. Dla 26 251 Żydów z KL Stutthof zorganizowano 19 filii, w tym 5 na terenie lotnisk Luftwaffe w Prusach Wschodnich w okolicy Królewca.

21 września 1944 r. komendant KL Stutthof Paul Werner Hoppe rozkazem specjalnym utworzył pięć podobozów dla więźniów żydowskich na terenie lotnisk Luftwaffe w Prusach Wschodnich. Obok podobozów Gerdauen (Żeleznodorożnyj), Jesau, Heiligenbeil i Seerappen powstał też podobóz Schippenbeil. Komendantem podobozu Schippenbeil został SS-Unterscharführer Kurt Weinert, a od 17 października funkcję tę objął SS-Hauptscharführer Erich Meissel. Załoga składała się z 46 żołnierzy Luftwaffe, 6 wartowników i dwóch nadzorczyń SS (Aufseherinnen), sprawujących nadzór nad więźniarkami.

W dniu powołania podobozu, podobnie jak do pozostałych czterech, skierowano tam grupę 1000 więźniów – 900 Żydówek i 100 Żydów, a 9 października 1944 r. wysłano kolejne 250 więźniarek. Były to Żydówki polskie, pochodzące ze zlikwidowanego wcześniej łódzkiego getta, Żydówki pochodzące z Austrii i Węgier.

Miejscem pracy więźniów było wojskowe lotnisko wybudowane w okresie wojny jako zaplecze dla kwatery Hitlera w Gierłoży pod Kętrzynem. W 1944 r. przystąpiono do rozbudowy lotniska, korzystając z pracy nie tylko więźniów KL Stutthof. Niemiecki Front Pracy (Deutsche Arbeitsfront) zorganizował w najbliższym rejonie liczne obozy pracy dla robotników przymusowych i jeńców wojennych, w tym jeńców rosyjskich i polskich, z których jeden, widząc pracujących Żydów przy rozładunku cementu na stacji, stwierdził: „widok ich był straszny – byli oni raczej podobni do trupów niż do ludzi żyjących, tak byli wynędzniali i obdarci”. W Schippenbeil panowała największa śmiertelność wśród pięciu podobozów. Do stycznia 1945 r. zmarło lub zostało zamordowanych 303 więźniów.

Pod koniec grudnia 1944 r. (lub na początku stycznia 1945 r.) do miejscowości Schippenbeil dotarła grupa ewakuowanej z Prus Wschodnich ludności niemieckiej wraz z polskimi robotnikami przymusowymi, których zatrudniono do chowania zwłok więźniów: „Zabrano od gospodarzy konie i chłopców polskich ze wsi Sokaiten do roboty. W lasku koło miasta było rozstrzelanych więcej jak 400 Żydów. Chłopcy zwozili ich ciała na stosy, oblewali benzyną i palili”. Prawdopodobnie część z tych ofiar to wynik selekcji, jakiej dokonano przed rozpoczęciem w dniach 20-21 stycznia 1945 r. ewakuacji więźniów z podobozów Schippenbeil, Jesau, Seerappen, Heiligenbeil i Gerdauen. W kierunku Królewca pognano wówczas ponad 4600 więźniów.

26 stycznia nastąpił wymarsz z Królewca w kierunku miejscowości Palmnicken (dz. Jantarny) , położonej nad Bałtykiem. Jedna z więźniarek tego marszu wspomina, że: „wyszło nas około 7 tysięcy. Inni mówili, że około 10. Po drodze odpadło może tysiąc. Jeżeli ktoś się poślizgnął, zastrzelono go. Na moich oczach zastrzelono matkę i córkę. Węgierki. Bo matka poślizgnęła się, a córka chciała ją podnieść”. Do masakry więźniów doszło już podczas marszu, gdy eskorta złożona z załóg podobozów dobijała nie nadążających za innymi i padających po drodze więźniów. Po dotarciu do Palmnicken 31 stycznia 1945 r. około 4000 więźniów poprowadzono w kierunku morza i stopniowo, gnając kobiety ustawione w szeregi po 5 osób na zamarznięty Bałtyk, rozstrzeliwano. Nazajutrz zbiegłych z miejsca egzekucji więźniów wyłapywano i rozstrzeliwano. Według ustaleń Armii Sowieckiej, która 15 kwietnia 1945 r. weszła do Palmnicken, ocalało zaledwie trzynastu więźniów.

Fot. M. Rogowski